Do ślubu zamówiliśmy długą limuzynę

Nawet nie wiem kiedy minęło nam z żoną dziesięć lat odkąd się pobraliśmy. Czas leci tak szybko, a najbardziej widać to po tym jak nasz ośmioletni syn szybko rośnie. Tyle co się pobraliśmy i tyle co urodził nam się nasz synuś, a tu już dekada po ślubie a syn chodzi już do drugiej klasy. A przecież tak niedawno jechaliśmy piękną długą limuzyną do kościoła na ślub.

Limuzynę do ślubu załatwił nam wujek

limuzyna na ślub - elblągW sumie to z naszym ślubem było trochę zamieszania jeśli chodzi o samochód, którym mieliśmy jechać do kościoła. Najpierw zarezerwowaliśmy na dzień naszego ślubu piękny kabriolet. Miało być tak szumnie, dumnie i z otwartym dachem. Nikt przecież nie spodziewał się, że na początku lipca będziemy mieć deszczową pogodę. Dosłownie na dwa dni przed naszym ślubem prognozy pogody były takie, że w dniu naszego ślubu i wesela będzie przez cały dzień lał deszcz. Na całe szczęście mogliśmy zmienić nasze plany co do auta i na ostatnią chwilę znalazła się wolna na ten dzień limuzyna na ślub – Elbląg to miasto, z którego kierowca przyjechał po nas limuzyną. A mieszkamy jakieś trzysta kilometrów od tego miasta. Limuzynę do ślubu załatwił nam po znajomości mój wujek, który działa w branży transportowej. I właściwie to dzięki niemu mieliśmy uratowaną tą naszą wielką uroczystość. Inaczej musielibyśmy jechać własnym autem, które do reprezentacyjnych raczej nie należy. Limuzynę mieliśmy piękną i luksusową, więc ten dzień ślubu zapamiętamy na całe życie.

Do ślubu jechaliśmy niczym jakaś rodzina królewska. Długa na kilkanaście metrów limuzyna zawiozła do kościoła nas, świadków i naszych rodziców. Słowa uznania dla wujka, który nam w tej sytuacji bardzo pomógł. Chociaż mieliśmy w planach auto z odkrytym dachem to dzięki zapowiadanym opadom wszystko wyszło lepiej niż planowaliśmy.